Bartłomiej Smyka wśród drzew

Wystawą Bartłomieja Smyki Galeria BWA otwiera się ponownie po przymusowej pandemicznej przerwie.

Bartłomiej Smyka – las Beskid Niski

O szczegóły zapytaliśmy Sławomira Woźniaka kierownika sanockiej BWA – Wszystkie placówki miały, a niektóre wciąż jeszcze mają ten sam problem. Na przykład Domy Kultury nie rozpoczęły jeszcze działalności. W naszym przypadku ten okres był wykorzystany na przygotowanie jesiennych wystaw. Zobaczymy jak będzie w najbliższej przyszłości. Na lato mamy zaplanowany cykl projekcji filmowych. Będziemy uczestniczyć w organizacji zajęć edukacyjnych, które będą się odbywać w okolicach Sanoka. Jak co roku mamy dla dzieci zajęcia plastyczne, teatralne i filmowe, tym razem jednak o tydzień dłużej. Jeżeli chodzi o jesień, trochę się boimy, biorąc pod uwagę zapowiedzi powrotu pandemii, ale zaplanowanych jest naprawdę dużo imprez. To jest też część z tych, które się nie odbyły wiosną. To jest trochę wróżenie z fusów, ale mamy nadzieję, że wszystkie w jesienią się odbędą. Tak jak wszystkie placówki kultury musimy odnaleźć się w tej rzeczywistości i powoli to się dzieje. W czerwcu zaprosimy państwa na premierę naszego spektaklu Małe kina na podstawie tekstu Michała Witkowskiego, współczesnego pisarza i dramaturga. Jest to nietypowy dla niego tekst, krótkie opowiadanie, które zaadaptowałem na potrzeby naszego teatru. Oczywiście będą też wystawy. Po tej która jest obecnie swoje prace przedstawi młoda, ale bardzo zdolna sanoczanka Patrycja Longawa. Wernisaż tej wystawy jest zaplanowany jest na 11 lipca.

Wspólnie z Biblioteką Miejską mamy zaplanowane także projekcje filmowe w zielonej czytelni na które zapraszamy – mówi Sławomir Woźniak.

Bartłomiej Smyka las

Z powodu pandemii nie odbył się wernisaż wystawy Bartłomieja Smyki, jednak jego prace można podziwiać w BWA do 3 lipca. Podziwiając prawdziwy las obrazów, musiałem zadzwonić do samemu artysty, żeby zapytać go o to…

– Skąd wzięła się właściwie Pana miłość do drzew?

 B.S. – To proces znacznie dłuższy. Prawdopodobnie z tego wzglądu, że bardzo dobrze się czuję w ich towarzystwie. Las jest sanktuarium, jest miejscem, w którym świetnie się odpoczywa i dobrze się myśli. Poza tym, chyba najistotniejszym powodem jest mój szacunek i podziw dla natury.

– Właściwie wszystkie pana obrazy mają w sobie jakąś tajemnicę. Nie jest to wiosna, soczyste liście i ptaszki, ale zawsze jakiś poziom tajemnicy…

 B.S. –Przyroda jest na tyle fascynująca i ciągle się zmienia, wciąż nas zaskakując, że chciałem pokazać tą niejednoznaczność natury. To prawda, że jest w tym jakaś tajemnica. My, gdzieś w tym wszystkim, bierzemy udział. Podobnie jest z człowiekiem. Nigdy nie potrafimy go do końca zdefiniować, choćbyśmy znali go sto lat. I Tak samo jest z naturą. Pejzaż, las czy kawałek obrazu, który widzimy, dla każdego może wyglądać inaczej, Czy to jest jesień, czy lato.

Bartłomiej Smyka Jasiołka II

 – W broszurze pana wystawy użył Pan słów Petera Wohllebena z Sekretnego życia drzew, w których autor przypomina, że drzewa to organizmy żywe. Czy to jest trochę tak jak w Avatarze?

 B.S – Jest wiele dowodów na to, że one są w jakiś sposób połączone. W jakiś sposób się komunikują, może nie aż tak jak w Avatarze, ale w wymiarze czasowym trochę innym niż nam się wydaje. Jakiś aspekt z Avatara pewnie tutaj jest, ale bardziej poza naszym czasem. Przez wieki traktujemy drzewa jako surowiec, budujemy z niego domy, dają nam schronienie, ale istnieje jeszcze inny wymiar. Jakaś przestrzeń, którą dopiero teraz zaczynamy odkrywać.

– W tym o czym Pan mówi słyszę też trochę ekologii…

No tak, Uważam, że powinniśmy żyć w symbiozie, bo na pewno się da

Na Pana obrazach jest mnóstwo drzew z Beskidu, mnie zabrakło trochę Bieszczad (śmiech)

 B.S.- Zahaczyłem o Bieszczady dwoma obrazami (śmiech), ale najbliższe są mi moje okolice. Mam je pod nosem, chodzę po nich, żyję w nich i to jest wtedy najbardziej szczere. Ale jest taki plan, żeby rozszerzyć moje rewiry twórcze. Szansa, żeby to były Bieszczady jest dość duża.

Bartłomiej Smyka Bieszczady zachód zima

– Abstrahując od malarstwa. Jest Pan Człowiekiem Roku 2019, dyrektorem Domu Kultury. Człowiek orkiestra, człowiek Renesansu. Jak Pan łączy to wszystko?

B.S.- (śmiech) No, jest ciężko. Mam jeszcze 4-letnią córkę i to jest główny czynnik, który mi pochłania czas. Ale tak poważnie pasja, malarstwo i rysunek ( a jestem właśnie po Grafice) zawsze się przewijały w moim życiu. W pracowni próbuję zawsze odreagować stresy dnia codziennego. Może te prace nie powstają, w tak krótkim przedziale czasowym, jak u niektórych artystów, ale przez kilka lat uzbierała się już spora kolekcja.

– A my część z niej mamy okazję zobaczyć w Sanoku. Na koniec tej krótkiej telefonicznej rozmowy, chyba możemy wszystkich zaprosić na finisaż, który z tego co wiem, jest planowany na koniec wystawy.

B.S. – Rzeczywiście wernisaż z powodu obowiązujących na czas pandemii przepisów nie odbył się, ale jest plan na finisaż, który jeżeli złagodzenie obostrzeń pozwoli, odbędzie się na początku lipca. Oczywiście zapraszamy wszystkich serdecznie.

Rozmawiał Piotr Piegza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *