Kłamstwa silniejsze niż śmierć

Recenzja Autorska

Niektóre książki jeszcze na długo przed premierą wywołują sporo emocji.Na takie pozycje zwracam uwagę, bo nie ukrywam, że lubię czytać o tematach kontrowersyjnych.Tytułowa drzazga okazała się niezwykle bolesna podczas lektury i wiem, że u niektórych czytelników będzie się dodatkowo jątrzyć, boleć… Autor, Mirosław Tryczyk postanowił poruszyć tą część historii naszego kraju, która miała miejsce, ale o której nie chcemy ani mówić, ani pamiętać. A właśnie tę pamięć w przekonaniu twórcy, jesteśmy komuś winni. Winni Żydom, nie tym którzy zginęli w obozach, ale tym, których niejednokrotnie w bestialski sposób zamordowali ich polscy sąsiedzi. Sami lub pod przymusem… Tryczyk drąży wiele historii, w tym tą dotyczącą jego rodziny. Już wtedy dociera do niego, że bliscy nie chcą o tym mówić.Wspominają tylko dobre aspekty nieżyjących już zmarłych, a jako jeden z argumentów przeciwko Żydom wykorzystują ten powszechnie rozpowszechniany: „oni by nam wszystko zabrali”. Czy faktycznie by  tak było?
Jak silną nienawiść musiała wzbudzić względem Polaków i Żydów wojna, że w miejscowościach w które wcześniej wspólnie zamieszkiwali zaczęło dochodzić do tak dramatycznych wydarzeń jak m.in masowe spalenia. Jaką „rozrywką” było dla tych mieszkańców patrzenie na śmierć, jak to miało miejsce w przypadku młodej Żydówki, która próbowała utopić się z dzieckiem w stawie, by uciec przed brutalnym, zbiorowym gwałtem?
    Autor nie oszczędza brutalnych szczegółów i historii, w które aż ciężko uwierzyć. Swoją opowieść popiera dokumentacją historyczną i wspomnieniami żyjących jeszcze w tamtym okresie osób. Tych chcących rozmawiać jest jednak niewielu, pomimo upływu lat boją się wykluczenia ze społeczności w której dorastali i nadal żyją. Mimo lat, wciąż panuje zmowa milczenia.
       Nie jest to lektura łatwa. Wymaga od czytelnika nie tylko umiejętności spojrzenia na całość z dystansem, ale także jej samodzielnej oceny. Nie łatwo o niej zapomnieć. To jedna z tych książek, które wchodzą do głowy i nie chcą wyjść. Przeciwnie, dodatkowo zmuszają do myślenia.Cieszę się, że Tryczyk miał odwagę stawić temu czoła, bo dzięki temu sama zainteresowałam się tematem, o którym wcześniej wiedziałam tylko, że „był”. 
    Chociaż pozycja ukazała się na rynku czytelniczym w styczniu br., wciąż cieszy się zainteresowaniem. Czytelnikowi pozostaje tylko życzyć, by i inni autorzy poruszali w swoich reportażach niewygodne tematy, tematy tabu. 


Mariola Mazur

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *