W półmroku ula i w promieniach słońca

Lato jest czasem pełnego rozkwitu natury. Najproduktywniej wykorzystują go nie turyści zdobywający szczyty Bieszczad, ale pochłonięte solennym wytwarzaniem miodu pszczoły. Ferworowi ich pracy towarzyszy brzęk, w który wsłuchują się nie tylko pszczelarze i entomologowie, ale także,,zwykli zjadacze miodu’’. Jako przedstawicielka ostatniej grupy postanowiłam dowiedzieć się nieco więcej o pszczołach. Pomocne w ich zrozumieniu okazały się eseje filozoficzno-przyrodnicze Maeterlincka.

W ,,Życiu pszczół’’ z artyzmem i nieukrywaną fascynacją opisuje reguły rządzące ich republiką. Jako, że od zarania dziejów towarzyszy jej człowiek, Maeterlinck wspomina o ważnych w rozwoju pszczelarstwa postaciach. Pośród nich znalazł się Jan Dzierżoń z opolskich Karłowic.

Czesi mają ,,ojca genetyki’’, a Polacy ,,ojca współczesnego pszczelarstwa’’.

            Czesi mają ,,ojca genetyki’’, a Polacy ,,ojca współczesnego pszczelarstwa’’. Obu duchownych łączyło zainteresowanie przyrodą ; Mendel krzyżował groszek i wyprowadzał podstawowe prawa genetyki, a Dzierżoń uważnie obserwował pszczoły. Odkrył u nich   partenogenezę tj. znoszenie przez królową niezapłodnionych jaj, z których wylęgają się trutnie (tylko!) ; męskie gamety są w tym niepotrzebne.

Matriarchalny charakter odkrycia nie spodobał się kościołowi, najwyraźniej wciąż kierującemu się scholastyczną zasadą, że wiara musi iść w parze z rozumem. W jej myśl Dzierżoń został pozbawiony stanowiska proboszcza, co wcale nie uchroniło nauki     przed ,,postępem’’. Zjawisko partenogenezy zostało oficjalnie uznane, podczas konferencji naukowej w Marburgu na początku XX wieku.

W tym samym czasie zaczęto wprowadzać w pasiekach wiele nowych rozwiązań, wśród których znalazły się skonstruowane po raz pierwszy przez Dzierżonia ruchome ramki.  Pszczoły potrafią je doskonale zaadaptować, co przyczynia się do znacznej ekonomizacji  ich pracy!

Geniusz pszczół

            Stanowi to także dowód ich inteligencji, bynajmniej nie jedyny! Pszczoły, zarówno w ulu, jak i poza nim są doskonale zsynchronizowane. Byłoby to niemożliwe bez podziału pracy; zbieraczki zajmują się zaopatrywaniem ula. Doskonale zorientowane dzięki gruczołowi Nasonowa, będącego czymś w rodzaju ,,zapachowego GPS’ u’’ są w stanie odnaleźć drogę powrotną z oddalonych o kilka kilometrów łąk, pól czy lasów. Nieomylne w rozróżnianiu koloru i gatunku pyłku przetransportowują go w koszykach, znajdujących się na tylnych odnóżach.  Pyłek jest nie tylko elementarnym składnikiem miodu. Pszczoły-opiekunki karmią nim czerwie, czyli rozwijające się larwy, a murarki przetwarzają go w smółkę używaną do zatykania prześwitów.

            Ważną rolę do odegrania mają także architektki, rzeźbiarki, woszczarki. pieczołowicie budujące wzdłuż i wszerz plastry. Dopasowują je do warunków napotkanego miejsca. Jego specyfika tj. rozmiar, konfiguracja nie stanowią ograniczeń dla ich umiejętności, dlatego ule mogą przybierać rozmaite kształty dzwonów, kuli, walców, prostopadłościanów i kto wie czego jeszcze! O ile ule mogą się od siebie różnić formą, sześcioboki składające się na plaster miodu lub komórki dla jaj cechuje geometryczna stałość. Do tego stopnia, że francuski fizyk Réaumur wyszedł z propozycją by uznać je    za jednostki niezmienne, odzwierciedlające dziesiętny system metryczny!

Pszczoły potrafią liczyć?

Przyroda ma w końcu u swoich podstaw matematykę, a wiele zwierząt, w tym pszczoły cechuje zdolność do amodalnej percepcji liczby. Chociaż nie znają one jej pojęcia, oznaczają kolorami, kształtami podstawowe działania arytmetyczne tj. dodawanie, odejmowanie. Są również w stanie odróżnić dużą ilość od małej. Trudno powiedzieć, czy umiejętności te ma także królowa, której mózg zmniejsza swoją objętość na rzecz narządów płciowych…

            Abstrahując jednak od tego rodzaju domysłów, podstawowa funkcja królowej matki polega na składaniu jaj (około 2 tysięcy na dzień) w czym pomaga jej eskorta oddanych robotnic. Istotny w tym procesie jest rozmiar komórki. Na jego podstawie królowa decyduje o płci ; do dużych trafiają jaja trutniów, a do małych jaja robotnic. Nie jest to pozbawione biologicznego sensu.

Awans społeczny u pszczół jest możliwy przez odpowiednią dietę! Karmiona specjalną białą galaretką robotnica może przeobrazić się w królewnę. Z kolei pozbawiona jej pretendentka do tronu może zapomnieć o roli protoplastki.

Zapotrzebowanie na niezdyscyplinowanych miodolizów jest nieporównywalnie mniejsze niż na pracowite robotnice. Rola samca jest ograniczona do lotu godowego, podczas którego przekazuje swoje narządy płciowe wraz z życiem królowej.

Poza tym pojedynczym wydarzeniem trutnie zajmują się uszczuplaniem słodkich zapasów i zanieczyszczaniem ula ekskrementami (robotnice odbywają w tym celu eufemistycznie nazwany przez Maeterlincka lot czystości). Gdy zbliża się zima, a wraz z nią groźba głodu bezwzględnie przezorne mieszkanki ula mordują wszystkie trutnie… Pszczoły nekroforki mają tego dnia dużo pracy! Muszą usunąć dwa razy cięższe ciała poległych w walce. Ich siostry, pilnujące bram ,,miodowego królestwa’’ odstraszają uciekinierów, nie mających cienia szansy na przetrwanie…

Życie pszczół pozostanie zagadką

            Ul rządzi się swoimi regułami, które trudno zrozumieć poprzez analogię do naszych, ludzkich. Wciąż będzie zadziwiać pełna poświęcenia miłość do miodu, fenomen roju, podczas którego pszczoły pozostawiają swój dobytek następnemu pokoleniu w dosłownie złotym okresie. Niezrozumiała wydaje się komunikacja chemiczna, w której kluczową rolę odgrywają feromony tj. zapachowe sygnały z otoczenia.

W porównaniu do pszczół, węch ludzki jest upośledzony i raczej uniewrażliwiony na  wspomniane feromony ; został nam po nich pozbawiony receptorów narząd lemieszowo-nosowy. Podobnie jak wyrostek robaczkowy przypomina o ,,starych czasach’’   i nie pełni pierwotnej funkcji.

            Takie refleksje można by snuć bez końca. Bez względu na postęp nauki życie pszczół pozostanie dla nas zagadką. Duch ula, którym to Maeterlinck określał nieznane źródło harmonii i ładu wśród pszczół wciąż istnieje! Uśmiercić go może tylko Homo Sapiens…

PS Macedońskie pszczoły w Hollywood, czyli Kraina miodu (2019) w reżyserii  Kotevskiej i Stefanova ; warty obejrzenia film dokumentalny o skomplikowanej relacji człowieka i natury z ,,bardzo brzęczącym tłem’’! Tego roku został nominowany do Oscara w dwóch kategoriach. Nie ukrywam, że był moim faworytem!

Marcelina Kozłowska

fot. kadr z filmu Kraina Miodu

fotografie:

Clara Southern (1861-1940), Old Bee Farm

Gleanings in bee culture (1874 rok)

Filmweb, https://www.filmweb.pl/film/Kraina+miodu-2019-816104/photos/848096