Zakrywanie włosów – sztuka czy tabu?

Staff o zachodzie zabłądził w ich złocie, Herbert uknuł teorię, jakoby nocą rosły na ścianach, a Pawlikowska-Jasnorzewska bała się, że jak będą siwe, nikt ich nie będzie całował. Mowa oczywiście o włosach. Ich zwiewności, blaski prowadzą nie tylko do poetyckich refleksji, ale także do dyskusji nad
estetyką czy religijnymi nakazami. Te zaostrzyły się dla kobiet wraz z supremacją opierającego się na patriarchacie monoteizmu. Włosy stały się wówczas symbolem zmysłowości, małżeńskiej przynależności. Zaczęto zakrywać je czepcami, chustkami, perukami, hidżabami itp. Strój musiał
współgrać z dobrymi obyczajami. Warto przyjrzeć się pewnym jego elementom, aby zastanowić się nad ich kulturowo-religijnym znaczeniem.

Zakazane piękno

W Judaizmie i Islamie są uważane za kwintesencję kobiecego piękna. Obnoszenie się z nim przed osobami spoza kręgu rodzinnego jest źle postrzegane. Kiedy ortodoksyjna Żydówka wychodzi za mąż, włosy stają się intymną częścią ciała (erva). Dlatego pokazując się przed kimś innym niż mężem, musi je przykryć. Zależnie od tradycji mogą do tego służyć chusty, kapelusze (najczęściej u Sefardyjek) albo peruki (najczęściej u Aszkenazyjek). Sposób noszenia peruk jest związany z przynależnością do
określonej dynastii; Chasydki noszą je w każdy dzień tygodnia, z kolei kobiety związane z grupą Litwisz tylko w Shabbas. Pod szajtłem znajdują się najczęściej przycięte włosy, rzadziej łysa głowa. Warto zaznaczyć, że golenie głów nie jest, wbrew powszechnym domniemaniom normą. Tylko Żydówki pochodzenia węgierskiego kultywują tę tradycję. Tamtejsi rabini uznali kiedyś, że włosy stanowią barierę pomiędzy skórą głowy a wodą z mykwy. Raz w miesiącu, po ustaniu krwawienia kobiety odbywają w niej rytualną kąpiel. Ma ona charakter duchowej puryfikacji, której trzeba oddać się w modlitewnym skupieniu.
W każdym razie, z łysą głową, czy nie, ortodoksyjna Żydówka musi mieć perukę. Co religia, to inne nakrycia kobiecych głów. W Islamie można ich wymienić przynajmniej kilka, zaczynając od zakrywającej praktycznie całą powierzchnię ciała burki (nawet przez linię oczu przechodzi siatka), a kończąc na hidżabie. W Koranie nigdzie nie jest napisane wprost, że kobieta nie może pokazywać włosów. Jednak pojawia się nakaz skromnego zachowania, wyglądu i zasłaniania ozdób przed mężczyznami, z którymi
kobieta nie jest spokrewniona. Za ozdobę uważane są w domyśle włosy, rzadziej twarz. Jest duży rozrzut w interpretacji niejednoznacznych słów Koranu. Przyczyniają się do tego pośrednio: indywidualnie kształtujące się tradycje, wydarzenia historyczne i polityczne, ekspozycja na wpływy innych kultur albo izolacjonizm. Islam jest religią wyznawaną przez około 1,6 miliarda osób na całym świecie. Obyczajowa niejednorodność sprawia, że można zobaczyć muzułmanki zakryte na dziesiątki sposobów, choć zaczynają się pojawiać pewne ograniczenia, zwłaszcza w Europie Zachodniej. Między innymi we Francji, Belgii, Szwajcarii, Holandii, Włoszech wprowadzono zakaz noszenia burek, nikabów. Można być
zakrytym, ale nie ukrytym! Bycie incognito nie jest mile widziane, a wręcz karane. Europejskie muzułmanki, podobnie jak te mieszkające w państwach, gdzie uznaje się prawo Szariatu, najczęściej decydują się na noszenie wypośrodkowanych hidżabów (widać w nich owal twarzy, nieraz nawet linię włosów). Całościowe zasłanianie się nie jest popularne; wyjątek mogą stanowić tu Afganistan, Katar, Kuwejt, gdzie z reguły im mniej widać, tym lepiej.

Panna czy mężatka?

            Wcale nie tak goło na tle obyczajów muzułmańskich i żydowskich przedstawiają się polskie. Jeszcze niedawno, każda mężatka nosiła na upiętych włosach chustę albo odświętny czepiec. O ile chusty były prostymi kawałkami perkalowego lub tybetowego materiału, o tyle czepce dawały wyraz regionalnym tradycjom, poprzez wyrafinowane hafty, kolorowe kordonki, różne sposoby wiązania. W niektórych wsiach wykształcały się nawet swego rodzaju ekspertki, wprawne w ich praniu, krochmaleniu, wymyślnym układaniu.

Po raz pierwszy kobieta ubierała czepiec w dniu wesela, podczas ceremonii, nazywanej nomen omen oczepinami. Przycinano jej wtedy warkocz (przejmująca scena obrazująca ten zwyczaj jest ukazana w filmie Wołyń Wojciecha Smarzowskiego), a na miejsce, oddanego druhnom wianka zakładano ozdobną chustę. Przypieczętowywała ona koniec panieństwa. Od tamtej pory chodzenie z odkrytą głową byłoby złamaniem swoistego tabu.

Nakrycia głowy oznaczały status kobiety; były ekwiwalentem obrączek, niedostępnych przez długi czas dla ubogich. Dzięki nim łatwo było rozpoznać, która jest wolna, a która ma już swojego partnera.


Czepiec niekoniecznie musiał być biały i weselny. W kolekcjach niektórych dziedziczek znajdowały się czepce żałobne, letnie, albo ocieplane futrem czepce zimowe, takie jak ten na powyższym zdjęciu

W świecie peruk

Ubiór mógł bardzo dużo powiedzieć o człowieku! Najbardziej przejęte tym faktem były nie mieszkanki wsi, ale szlachcianki. Poprzez strój podkreślały nie tylko walory swojej urody; eksponowały status społeczny, pokazywały znajomość mody, nieraz z okcydentalizmem podążając za stylem francuskim. Trzeba przyznać, że takiego kogel-mogel, jaki panował na dworach nad Sekwaną i Loarą, nie było w Polsce nigdy (chyba, że uznać by za kogel-mogel sarmatyzm). Najjaskrawszym przykładem przesadności, ekstrawagancji w ubiorze jest XVIII-wieczna moda na peruki. Niektóre można by uznać za prawdziwe instalacje artystyczne. Zdarzały się pomysły tak kuriozalne, jak noszenie na głowie miniatur fregat, wypchanych zwierząt, żywego ogrodu kwiatowo-owocowego, ukradkiem zraszanego wodą z flakonika. W perukach można było zobaczyć zaskakujące rzeczy; niektóre swoją formą mogły, dosłownie przyprawić o zawrót głowy. Ile było szalonych pomysłów, tyle peruk!

Do Polski moda na nie przyszła wraz z Ludwiką Marią Gonzagą de Nevres. Sprowadziła na warszawski dwór między innymi perukarza – Stefana Dagoberta. Jego wytwory musiały zaimponować Władysławowi IV i Janowi II Kazimierzowi Wazom, bo do portretów najczęściej pozowali w okazałych perukach. Nie stanowili w tym zresztą wyjątku; okrągłą jak jabłko głowę Michała Korybuta Wiśniowieckiego ozdabiała nienaturalna gęstwina czarnych loków, a majestatu Stanisławowi Leszczyńskiemu dodawała nie tylko błyszcząca zbroja. Polscy władcy i magnaci, szczególnie spowinowaceni z dynastiami zachodnioeuropejskimi chętnie nosili peruki. Wtórowały im w tym kobiety, które podczas zabaw nieraz znikały, żeby przypudrować wielką górę nieswoich włosów.


Na głowie arystokratki występuje w charakterze patriotycznym fregata Belle Poule. Francuzi uważali, że dzięki jej brawurowej załodze, angielska Arethusa poniosła klęskę w bitwie pod Ushant w 1778 roku

Trwająca ponad dwa stulecia moda, zaczęła zanikać pod koniec XVIII wieku. We Francji przyczyniła się do tego rewolucja, rządy Jakobinów. Krytyce poddawano burżuazyjny styl życia, do którego zaliczało się na pewno chodzenie w peruce. Jednak Maksymilianowi Robespierrowi to nie przeszkadzało i nie zrzekł się jej noszenia w imię wyższych celów. Bezpardonowo sobie w niej paradował aż do zgilotynowania…

            Kiedy peruki odchodziły w niepamięć, popularny stawał się kapelusz. Trudno go sprowadzić do prostej definicji ronda i główki (chociaż klasyczne fedory podniosłyby teraz larum, gdyby potrafiły mówić). Jest tak wiele fasonów, kształtów kapeluszy, że brylować w rozpoznawaniu ich może tylko koneser kostiumologii. Mimo to warto mieć podstawową wiedzę na ich temat i wiedzieć, że ta łódeczka, którą Napoleon nosił na głowie to bikorn, a Charlie Chaplin nie rozstawał się z melonikiem, mimetycznie naśladującym kształt słodkiego owocu. Czym by była w końcu moda, gdyby nie dostarczająca impresji i surowców natura? Sombrero ma w sobie radość meksykańskiego słońca, a secesyjne wariacje coś z dzikiego ogrodu. Może w tych porównaniach jest trochę przesady, ale niewątpliwie kapelusze są wyjątkowym elementem garderoby. Duże albo małe, skromne albo wyzywające, mogą zakrywać włosy, być wkomponowane w konstelacje fryzur, peruk!

As fryzjerstwa

            Sztukmistrzem aranżowania koafiur był Antoine de Paris albo bardziej swojsko – Antoni Cierplikowski. Pochodzący z Sieradza fryzjer stał się prekursorem mody międzywojnia. Wprowadził wśród kobiet trend na krótkie włosy, czesał królowe, gwiazdy niebagatelnych estrad.

 Mimo tak wielu osiągnięć i biografii nadającej się na niejeden film został prawie całkowicie zapomniany. Tym bardziej, trzeba przywołać z jego życia parę faktów.

W 1901 roku, mając zaledwie siedemnaście lat wyemigrował do Francji. Zaczął praktykować u paryskiego perukarza – Monsieur Decoux. Nie zamierzał być jednak zbyt długo uczniem, biernie odtwarzającym pomysły, skoro sam potrafił zmienić grzebień w narzędzie sztuki! Świadomy swojego potencjału Antoni, w 1910 roku otworzył swoje atelier na rue Cambon 5 (tam też zaczynała swoją karierę Coco Chanel). Gościło ono wiele sławnych postaci. U papieża lokówki chciały się czesać Edith Piaf, Brigitte Bardot, Isadora Duncan i najlepsze paryskie aktorki tamtego okresu. W 1912 roku mając ucharakteryzować jedną z nich na Joannę D’Arc ostrzygł jej włosy, przez co ta utożsamiła się nie tylko bardziej z odgrywaną rolą. Poczuła się odmłodzona i powabna jak nigdy przedtem. Inne kobiety przekonało to do stylu a la garconne, czyli na chłopczycę. Po zakończeniu pierwszej wojny był znakiem rozpoznawczym każdej elegantki.

            Polski fryzjer stał się tym sposobem twórcą nowego trendu. Choć z tego jest najbardziej znany, nie jest to jego jedyne dokonanie. Promował mycie włosów (kobiety namiętnie pudrowały tłuste), jako pierwszy zaczął używać elektrycznych suszarek. Oprócz tego czynnie współpracował z hollywoodzką wytwórnią filmową, projektował inspirowane postaciami historycznymi peruki, niczym Midas, wprowadzając, w nie dużo złotych elementów. Zdolności polskiego fryzjera były ponadprzeciętne. Niewielu było w stanie zmienić głowę w dzieło sztuki tak jak on!


Portret Antoniego Cierplikowskiego w stroju wschodnim, autorstwa Keesa van Dongena. Można go obejrzeć w warszawskim Muzeum Narodowym

Cierplikowski miał też swój udział w tworzeniu wizerunku kobiety wyemancypowanej, czyli takiej, która mogła sobie obciąć włosy, zapalić papierosa, pójść zagłosować; przemiany w modzie zachodziły równolegle z obyczajowymi, stąd wiek XX był pod wieloma względami przełomowy. Kiedy stary porządek ulega degrengoladzie, tworzy się grunt dla rozwoju nowych koncepcji. Ich materialnego odzwierciedlenia można szukać między innymi w sposobie ubierania, czesania się.

            Dla historii nie są to tematy wcale prozaiczne. Stroje, w tym poszczególne nakrycia głowy mogą stanowić przedmiot analiz ponadkulturowych archetypów, właściwych dla pewnych grup tradycji czy sposobów ekspresji. Reasumując, nie jest niczym zaskakującym, że to, czym zasłaniane są włosy, może być sztuką, tabu, albo jednym i drugim równocześnie.

Marcelina Kozłowska

PS Jeśli ktoś ma ochotę pobawić się w projektowanie peruki dla Marii Antoniny, ma okazję zrobić to na stronie londyńskiego Muzeum Wiktorii i Alberta: https://www.vam.ac.uk/designawig