Parę słów o tytoniu

Do Europy tytoń przywieźli duchowni, a pierwszą plantację założył lekarz. Historię tytoniu z dzisiejszej perspektywy czyta się ciekawie, bo kto uważa teraz papierosy za panaceum?

Odurzające właściwości tytoniu są znane od 5000 lat p.n.e. Pierwotnie to szamani, wodzowie zajmujący nadrzędną pozycję w społeczeństwie zażywali substancje psychoaktywne. Zmiana stanu świadomości pozwalała doznać duchowego oczyszczenia i nawiązać kontakt z duchami przodków. Na przestrzeni wieków przyjemne doznania związane z paleniem stały się bardziej dostępne mieszkańcom obu Ameryk. Spożywano tytoń na trzy sposoby, najstarszym było żucie (Indianie dla spotęgowania efektu łączyli go często z wapnem). Można też było tytoń palić, wciągać nosem w sproszkowanej postaci.

Pojawienie się tytoniu w Europie było związane z odkryciami geograficznymi. Krzysztofa Kolumba i załogę Kubańczycy obdarowali enigmatycznymi, wysuszonymi liśćmi, wydzielającymi specyficznie pachnący dym. Gest nie został doceniony, susz wyrzucono. Tytoń nie był wówczas w Europie znaną używką. Dopiero poprzez obserwację przybysze ze Starego Świata uświadomili sobie jego przeznaczenie i zaczęli brać przykład z tubylców.

Początki tytoniu w Europie

W 1496 roku mnich i towarzysz podróży Krzysztofa Kolumba przywiózł do Hiszpanii nasiona tytoniu. Około tamtego czasu franciszkanin – Andre Thevet zachwalał go we Francji jako substancję ,,ozdrawiającą i oczyszczający soki mózgowe’’. Jednakże największym propagatorem tytoniu w tamtym czasie był w Jean Nicot de Villemain, którego nazwisko nomen omen słusznie kojarzy się z ,,nikotyną’’ (nazwę tą wprowadził ku jego upamiętnieniu Karol Linneusz). Był dyplomatą zaangażowanym w życie portugalskiego dworu. Zaproponował Katarzynie Medycejskiej, cierpiącej na dające się we znaki migreny terapię tabaką. Specyfik okazał się tak skuteczny w leczeniu dolegliwości, że królowa zakwalifikowała tytoń do ziół królewskich. Nicot uważał tytoń za panaceum i jak na panaceum przystało, jego zastosowań było tyle ile chorób. Ten pogląd podzielało w tamtym czasie bardzo wielu uczonych.

Lek na wszystko?

Uważano, że tytoń jest skuteczny w prewencji dżumy, dlatego polecano chronienie się dymem z fajek osobom opiekującym się chorymi. Uważano go także za skuteczny środek na bóle kostne, niestrawności, a nawet choroby płuc! W ,,Tabakologii’’ J.I Worb radził mężom, żeby namawiali żony do palenia. Miało to zapewnić zdrowych potomków.

Pośród ,,peanów’’ o dobroczynnym działaniu tytoniu zdarzały się też ,,paszkwile’’. W 1604 roku Jakub I Stuart napisał ,,Misokapnos’’ – jeden z pierwszych traktatów o szkodliwym działaniu tytoniu na zdrowie. Wysłał go do Zygmunta III Wazy. Na traktat odpowiedzieli polscy jezuici w sposób kpiący i prześmiewczy. Niecałe półwiecze po wydaniu traktatu, dr Tobias Venner przestrzegał przed toksycznym działaniem rosnącej w popularność rośliny. Jak można się jest domyślić opinie odwołujące się do rozsądku nie mogły konkurować z uzależniającą, poprawiającą samopoczucie substancją. Zapotrzebowanie na tytoń rosło. Na południu Europy zaczęły powstawać pierwsze plantacje. Biorąc pod uwagę ówczesne poglądy nie dziwi fakt, że pierwszą założył lekarz – Francesco Henandez.

Tytoń był towarem luksusowym. Docelową grupą konsumentów była szlachta, coraz bardziej rozsmakowana w niekoniecznie leczniczej degustacji tytoniu. Nierzadko uatrakcyjniano tytoń słodkimi domieszkami piżma, imbiru, płatków róży, lawendy, olejku pomarańczowego (tabaka z jego dodatkiem nosiła nazwę ,,pergamuta’’). Zdarzało się też iście toksyczne mieszanki tytoniu z kokainą, haszyszem czy opium.

Zażywanie tytoniu zrytualizowało się w wyższych warstwach społecznych. Do XIX wieku przyjmowano go najchętniej w postaci tabaki, starając się przy tym przestrzegać dworskich manier. Polska szlachta przejęła ,,kulturę’’ spożywania tabaki od szlachty francuskiej, niemieckiej, a zwyczaje związane z paleniem tytoniu od Turków.

Tytoń na ziemiach polskich

W 1509 roku poseł Zygmunta III Wazy w Turcji wysłał jego zainteresowanej botaniką siostrze Annie nasiona tytoniu. W Bibliotece Załuskich był zielnik Anny, w którym odcisnął się pierwszy ślad zaistnienia tej rośliny w Polsce. Warto w tym miejscu wspomnieć o turcyzmach, które wraz ze zwyczajem palenia tytoniu zostały zapożyczone. Należą do nich takie słowa jak tytoń, cybuch, kapciuch (woreczek na tytoń), lulka czy stambułka.

Szlachta polska chętnie konsumowała, z czasem nałogowo tytoń. Importowano go z zagranicy przez port gdański, z Niemiec, Turcji, zakładano także plantacje lokalne. Trzeba tu dodać, że ziemianie niechętnie uprawiali tytoń wymagający dużego nakładu pracy, dużej ilości nawożenia. Była to raczej domena kolonistów niemieckich.

W 1704 roku otworzono pierwszą fabrykę tabaki w Sandomierzu, co było odpowiedzią na rosnące zapotrzebowanie na tą używkę. Na przestrzeni wieków różne akcesoria służyły do przechowywania tabaki. Przed tabakierkami, trzymało się ją w specjalnych wolich rogach, stąd wzięło się powiedzenie, dzisiaj już raczej archaiczne – ,,ciemny jak tabaka w rogu’’. O ile takie rogi były raczej jednorodne w formie, o tyle tabakierki bywały nieraz małymi arcydziełkami, podkreślającymi status posiadacza. Tabakierkami często się obdarowywano na znak przyjaźni, szacunku i wdzięczności. Jako, że tabaka była wdychana, trzeba było później wyczyścić nos. Można to było zrobić palcami, ale bardziej elegancko było użyć chusteczki, nazywanej z włoskiego faceletem.

Tabakierka z portretem Stanisława Augusta Poniatowskiego ze zbiorów Zamku Królewskiego w Warszawie.

Chociaż najbardziej preferowane było wdychanie tabaki, zdarzali się też zwolennicy żucia tytoniu, który jak wiadomo powoduje obfite wydzielanie się śliny. Stąd w wielu dworach stały na podłodze spluwaczki. Wyposażone w wewnętrzny trzpień stały stabilnie i nie było ryzyka wylania się nieprzyjemnej zawartości na podłogę. Mimo wszystko takie akcesorium budzi dzisiaj niesmak…

Fajki i cygara

VIII i XVIII wiek to czas wypierania tabaki przez lulki i fajki. Z ochotą palili je polscy królowie. Jan III Sobieski udaną odsiecz wiedeńską z 1683 roku zakończył ,,dymną celebracją’’. Stanisław Leszczyński podobno podczas jednego posiedzenia potrafił wypalić nawet 30 fajek (nic dziwnego, że miał pożółkłe zęby i przezwisko ,,skórzana gęba’’), a August III zawsze po obiedzie palił tytoń i popijał saskie piwo.

Tytoń w tamtym czasie zaczął się rozpowszechniać wśród przedstawicieli wszystkich stanów. Garncarze dorabiali sobie wypalając lulki. W Polsce ich praca nie miała charakteru zorganizowanego. Na zachodzie funkcjonowały od XVII wieku cechy fajkarzy, prężnie rozwijały się manufaktury. W Polsce wyspecjalizowane w produkcji fajek zakłady były nieliczne (Staszów, Zborowskie koło Częstochowy, Rościn koło Gorzowa).

Glina była jednym z pierwszych materiałów wykorzystywanych do wyrobu fajek. Wszędzie było jej było pod dostatkiem, a w rękach garncarza formowała się w dowolny kształt. Glinianymi fajkmi raczyło się najczęściej ubogie chłopstwo.

Dobry jak wrzosiec

W XVIII wieku zaczęto eksperymentować z porcelaną. Wyrabiano z niej fajki, które były wprawdzie urokliwe, ale nie nadawały się do codziennego użytkowania. Szybko się grzały, przez co wydłużano cybuch i fajki stawały się nieporęczne. Ponadto słabo wchłaniały gorący kondensat, trafiający do ust. Tych wad nie miał sepiolit – specyficzna pianka morska, której złoża odkryto w Turcji. Gdyby nie kruchość i wysoka cena można by go uznać za idealny materiał do produkcji fajek. Obok porcelany i sepiolitu wykorzystywano do produkcji fajek bardziej oczywisty materiał – drewno. Tym najbardziej pożądanym w wyrobie był korzeń wrzośca drzewiastego – rośliny występującej naturalnie w śródziemnomorskiej makii. Cechuje go odporność na bardzo wysokie temperatury, niezwykła chłonność i co ważne, doskonale smakuje w nim tytoniowy aromat… Alternatywnie w wyrobie fajek stosuje się jaśminy, akacje, oliwki, olchy, jesiony, grusze, wiśnie, jabłonie, głogi, które jednak nie zadowolą żadnego prawdziwego konesera tak jak wrzosiec.

W XIX wieku popularność zaczęły zyskiwać cygara. Prekursorem w ich produkcji była Hiszpania, czerpiąca z kolonialną zachłannością z kubańskich zasobów. Sewilla należała do najprężniej rozwijających się w tytoniowym przemyśle miast, co upamiętniła choćby ,,Carmen’’ Prospera Mériméego. W Europie początkowo popularność cygar ograniczała się do Półwyspu Iberyjskiego. Dopiero żołnierze powracający z kampanii hiszpańskiej Napoleona rozpowszechnili zwyczaj palenia cygar. Notabene wojny były czasem wzmożonej konsumpcji tytoniu. Czas ciągłej niepewności, dystresu powodował chętniejsze sięganie po używki.

W XIX wieku zaczęto na większą skalę produkować cygara, później papierosy. Skręcały je kobiety o sprawnych dłoniach. Jak w każdej fabryce ceniono efektywność. W latach 50. XX wieku Ted Crossman przeprowadził badanie, którego celem było określeniu po jakim czasie pracy robotnica osiągnie tzw. cykl maszyny, czyli będzie produkować jak największą liczbę papierosów w jak najkrótszym czasie. Okazało się, że potrzeba na to aż 10 lat pracy, przy czym największy postęp dokonuje się po roku.
Emancypacja środkiem do celu sprzedaży papierosów

O ile na początku palili głównie mężczyźni, o tyle w XX wieku po tytoń zaczęły sięgać kobiety. Było to uważane za wyraz wyemancypowania, niezależności. Pod kątem sympatii konsumentek feminizowano reklamy. Na przykład na Lucky Strike’ach można było napotkać wizerunek Amelii Earthart, znanych i nagradzanych aktorek takich jak Constance Benett czy Claude Colbert. Papierosy Malboro reklamowano jako ,,łagodne jak maj’’, dbając przy tym o ich estetyczną oprawę.

Warto w tym miejscu także przytoczyć pewne wydarzenie, które miało miejsce w Nowym Jorku w 1929 roku. Podczas parady wielkanocnej wbrew ówczesnym konwenansom młode kobiety zaczęły ostentacyjnie palić papierosy. Akcja została nazwana z przesłaniem – ,,Pochodnie wolności’’ (Torches of Freedom). Wzbudziła wzburzenie, szok i o to właśnie chodziło. Pomysłodawcą akcji był Edward Louis Bernays – ojciec public relations, propagandy, czerpiący wiedzę z zakresu psychologii. W tym świetle emancypacja przedstawia się jako środek do celu sprzedaży jak największej liczby papierosów wśród kobiet.

Dzięki wprawnym zabiegom marketingowym, sytuacji społeczno-historycznej, sprzyjającej luzowaniu się rygorów wobec kobiet, te coraz częściej podejmowały męskie zachowania, do których należało palenie. W Stanach Zjednoczonych konsumpcja najintensywniej wzrosła w czasie dwudziestolecia międzywojennego, a w Polsce po II wojnie światowej.

Używka z długą historią

Dostępność, szeroki wybór sprawiły że tytoń należy do najpopularniejszych używek na świecie. Dzisiaj niewiele osób pali go z rozmysłem, koneserstwem. Najczęstszym motywem sięgania po tytoń jest odreagowywanie stresu, doprowadzające do uzależnień. Palacze są z reguły grupą bardzo świadomą konsekwencji palenia, co wcale nie ułatwia rzucenia nałogu.

Chociaż palenie tytoniu obecnie stanowi problem, obyczajowość związana z nim w poszczególnych epokach, grupach społecznych jest niezwykle ciekawą i zarazem złożoną jak rodzaje fajek kwestią. Trudno uwierzyć w to jak długą drogę przebył tytoń, na początku towarzysząc szamanom w spirytystycznych wędrówkach, a teraz towarzysząc ludziom w prozie życia. Desakralizacja, znak czasu? Różnie można to interpretować.

PS Zainteresowanym sztuką palenia polecam Muzeum Dzwonów i Fajek w Przemyślu i sanocki Galicyjski Rynek, na którym znajduje się rekonstrukcja trafiki z Jaćmierza.

Marcelina Kozłowska

Źródła do literatury cytowanej i obrazków są dostępne w redakcji.